7. Gmina Komorniki

Jak się okazuje, jako organizacja publiczna, Fundacja Nauka Polska nie jest odosobniona w pozytywnej ocenie mnie i rekomendowaniu mnie do nagrody. Otóż w 2015 r. Stowarzyszenie Aktywni Dla Gminy z Plewisk wnioskowało u Starosty powiatu poznańskiego J. Grabkowskiego o przyznanie mi corocznej nagrody Starosty Poznańskiego za 2015 r., w kategorii inicjatyw obywatelskich. Starosta nie przyznał mi tego odznaczenia jedynie ze względów formalnych – stowarzyszenie to nie dopełniło jednego z warunków formalnych zgłoszenia. Ważne jednak jakich argumentów użyło to stowarzyszenie w swym wniosku (a co za tym idzie – w jaki sposób przysłużyłem się lokalnej społeczności i jak za to byłem atakowany przez lokalny establishment). Pismo to przytaczam poniżej.

Pan Lapis jest zasłużonym obywatelem gminy Komorniki. Od kiedy przeprowadził się do Komornik 28 VI 2006 r., od razu zaczął się interesować nowym miejscem swego zamieszkania. Pierwszą jego inicjatywą było powołanie lokalnego serwisu internetowego, otwartego na aktywność innych osób. Konkretnie, był to „Blog społecznościowy gminy Komorniki”. Na początku on sam zamieszczał tam wpisy, później „wkręciło się” więcej osób. Wpisy były licznie komentowane. Był to jedyny „wolny głos mieszkańców gminy Komorniki” (wszak wiadomo, że na oficjalnej stronie gminy niektóre z publikowanych tu treści nie mogły się znaleźć). Serwis odniósł kolosalne znaczenie podczas kampanii przed wyborami samorządowymi w 2010 r. To na nim mieszkańcy mogli otwarcie zgłaszać władzy (ówczesnej, jak i przyszłej) czego od niej oczekują. Pan Lapis mimo że pracował na Uczelni (UAM w Poznaniu) i prowadził swoją firmę – znajdował jeszcze czas na rozbudowywanie tego serwisu o nowe wpisy, jak i moderację wpisów Internautów.

Na serwisie tym Włodzimierz  Lapis zamieszczał informacje praktyczne (swoisty „niezbędnik mieszkańca”; potem informacje te zostały wykorzystane przez Gminę na jej nowej stronie internetowej), informacje aktualne (np. o wyłączeniach prądu, zapowiedzi imprez, informacje o wypadkach i utrudnieniach na drogach), jak i – będąc bacznym obserwatorem otaczającej go rzeczywistości – wskazywał władzy co szwankuje w Gminie i w związku z tym jest do naprawienia (tego typu informacje zgłaszał również często na Policję i do Straży Gminnej). Były to np. zepsute sprzęty na placu zabaw, kwestia zalewania gminy podczas ulew, itp. Kolejną jego inicjatywą było otwarcie (i prowadzenie) niezależnej od lokalnej władzy gazety – miesięcznika „Kurier Komornicki”. W mediach tych Nasz Kandydat opisywał też walory Ziemi Komornickiej i okolicznego Wielkopolskiego Parku Narodowego. Dodajmy, że z okazji 720–lecia parafii Komorniki, Pan Lapis wyszedł z inicjatywą wydania albumu fotograficznego prezentującego miejsca sakralne na terenie gminy Komorniki (świątki, „święte” figurki przydrożne, figurki przydomowe i wkomponowane w zwieńczenia domów, kościoły, kaplice, cmentarze). Autorem zdjęć był utytułowany artysta fotograf Marek Lapis (brat Włodzimierza Lapisa). Niestety pomysł ten nie spotkał się z akceptacją władz Gminy (które miałyby go sfinansować).

W wydawanej przez siebie gazecie (miesięczniku) oraz na rzeczonym blogu objaśniał mieszkańcom na czym polega Samorząd. Ponadto promował działalność organizacji społecznych – samą ideę, konkretne organizacje, jak i opisywał ich działalność.

Jego samego zawsze „pełno było w całej gminie”. To on spowodował (doprowadził do sytuacji), że mieszkańcy mogą się kontaktować telefonicznie z przewodniczącym Rady Gminy i innymi ważnymi w Gminie osobami. Uświadamiał radnych, że to oni są dla mieszkańców, a nie odwrotnie (wbrew publicznie głoszonym przez jednego z radnych fałszywym tezom, że jest zgoła odwrotnie!). Uświadamiał radnych (i nagłaśniał to), że jeśli twierdzą że „mieszkańcy ich nie obchodzą” i „w związku z tym nie mają dla nich czasu” (niestety są to autentyczne cytaty z wypowiedzi jednego z naszych lokalnych radnych) – to że powinni w takiej sytuacji natychmiast podać się do dymisji (bo sprawowanie przez nich urzędu jest w takiej sytuacji „nieporozumieniem”).

Pan Lapis doprowadził do sytuacji, że mieszkańcy mogą chodzić na zebrania komisji rady gminy (wcześniej dochodziło do sytuacji wyrzucania chętnych do uczestnictwa w nich osób, bo władza bała się transparentności swych działań), zachęcał ich do zgłaszania władzy swoich bolączek (gdy ta – w osobach p. wójta i p. przewodniczącego RG – zadeklarowała wizytę u RPO), zainicjował transmitowanie obrad sesji rady gminy (online). Ponadto ukazywał szereg nieprawidłowości w działaniach radnych czy władzy wykonawczej (sytuacje te zostały potwierdzone przez RPO, jak i wojewodę poznańskiego).  Przy okazji rozpatrywania zgłoszonej przez niego sprawy, oprócz braku transparentności władzy, RPO wykrył również naruszanie prywatności danych osobowych mieszkańców przez tutejszą władzę.

Pan Lapis walnie przyczynił się do powstania stowarzyszenia mieszkańców (Aktywni dla Gminy), które oprócz tego, że w swych codziennych działaniach pomaga mieszkańcom, pomagając Gminie w wykonywaniu jej statutowych zadań, to jeszcze Stowarzyszenie to w ostatnich wyborach wprowadziło do Rady Gminy kilku swoich radnych.

Pan Lapis otwarcie krytykował „kolesiostwo” w jednej z rad sołeckich, nepotyzm w urzędzie i w spółkach gminnych, sprzeniewierzenie się lokalnej gazety samorządowej regulującemu jej działanie regulaminowi (jak chociażby punktowi, że jest ona „miejscem polemik osób o różnych poglądach”, podczas gdy była zwykłą „tubą władzy”), otwarcie sprzeciwiał się traktowaniu klientów Urzędu Gminy jak petentów w czasie komuny (jako osób niepożądanych, które „wtargają” do gabinetów i tylko „przeszkadzają w pracy urzędnikom”), występował przeciwko bezpardonowemu ośmieszaniu mieszkańców przez władzę i jej popleczników.

Zabiegał również o pomoc Gminy dla osób znajdujących się w potrzebie (jak np. o zwolnienie z podatku od nieruchomości żonę męża-pijaka, który przepija większość ich poborów i w związku z tym ona sama w ogóle nie ma za co żyć, a co dopiero jeszcze płacić gminie lokalną daninę).

Jego aktywność na rzecz mieszkańców nie spodobała się opisanym tu osobom  – „notablom”: gnuśnym, koniunkturalnym, jak i „utwierdzonym” w swojej nieomylności. W wyniku tego spotkał się on (jak i jego rodzina) ze zmasowanym atakiem hejtu, jak i z szeregiem wytoczonych mu procesów karnych (o rzekome pomówienia i znieważenia), czy gróźb postępowań o naruszenie danych osobowych czy miru domowego. Wszystkie te sprawy zakończyły się dla Pana dra hab. Włodzimierza Lapisa pomyślnie (oraz – nomen omen – wieloaspektową kompromitacją jego oponentów). Wyraźnie to pokazuje, jak bardzo był on zdeterminowany (że nie bał się poruszać trudnych tematów), jak i jak bardzo „nadepnął niektórym osobom (czy instytucjom) na nogę” – tym, które z jednej strony wytoczyły mu te procesy (i je przegrały), a z drugiej strony tym osobom, które to swoją (opisaną przez Pana Lapisa w „jego” mass-mediach) postawą niezmiernie szkodzili zdecydowanej liczbie mieszkańców Gminy. Mamy tu na myśli chociażby bezprawne składowanie śmieci, hałasowanie po nocach, sprowadzanie na sąsiadów uciążliwej odorowości powietrza (co dodatkowo sprowadzało na ich posesję roje much), niszczenie ich mienia, eufemistycznie mówiąc sprawowanie niewłaściwej opieki nad zwierzętami na terenie posesji i inne… Najdłużej przeciw p. Lapisowi toczył się proces za opisanie przez niego nieuczciwego wzbogacenia się jednej rodziny (silnie umocowanej w gminie) w oparciu o wykorzystywanie pozycji członków tejże rodziny w gminie; również i ten proces zakończył się pomyślnie dla Pana Lapisa.

Odpór działaniom zawistnych p. Lapisowi osób, dał jego bezpośredni przełożony (prof. dr hab. Jerzy Pogonowski), jak i Rektor UAM w Poznaniu (do którego to udały się władze gminy ze skargą na p. Lapisa, że nazbyt interesuje się on sprawami gminy i że poświęca im sporo czasu; Rektor /zgodnie ze stanem faktycznym/ uznał zapewne, że to zaszczyt, a nie ujma dla p. Lapisa i w związku z tym nie podjął interwencji względem swego podwładnego – dra hab. Włodzimierza Lapisa).

Pan Lapis krytykował też wydawanie gminnych pieniędzy na występy artystów, którzy ze sceny nastawali na mieszkańców gminy (a więc podatników opłacających te występy swoimi podatkami), jak i przeciwko wyróżnianiu tego typu osób (co niestety miało miejsce w gminie Komorniki).

W świetle powyższego uważamy Pana dr hab. Włodzimierza Lapisa za osobę o (jak widać) jakże licznych zasługach dla lokalnej społeczności Gminy, osobę o nieposzlakowanej postawie, jak i dążącą do postawienia w tejże gminie niektórych sytuacji „z głowy na nogi”. Czynił on to wbrew interesom lokalnego establishmentu, przez co był przez niego bardzo (wręcz bezpardonowo) zwalczany!

Co do odznaczeń, w takiej sytuacji:

  • oczywiście nie byłem wyróżniany przez lokalne władze (no, chyba że niezasłużonymi wspomnianymi wyżej atakami na moją osobę),
  • lecz byłem wyróżniany przez ludzi niezależnych od lokalnego establishmentu – mojego bezpośredniego zwierzchnika (prof. dra hab. Jerzego Pogonowskiego) i rektora UAM, wojewodę, czy postanowienia sądu i Rzecznika Praw Obywatelskich z Warszawy.

UWAGA!

W opisanych tu sytuacjach nie jest wskazane o jakie konkretnie osoby chodzi, z jakich ugrupowań, z jakich są oni urzędów czy innych miejsc pracy. Moim celem nie jest bowiem atakowanie kogokolwiek, lecz jedynie pokazanie co ja dobrego robiłem na rzecz lokalnej społeczności.